Reprezentacja

„Żeby nie było niczego”

Nic się nie stało! Polacy, nic się nie stało!

Wiadomość takiej treści umieściłem wczesnym popołudniem na swoim profilu na Facebooku w dzień meczu z Czechami.

Z dwóch powodów,  racjonalnej oceny szans Polskiej reprezentacji na awans do następnej rundy EURO oraz z przekory w stosunku do wszystkich, którym „piłkoszał” przesłonił zdrowy rozsądek.

Po fartownym remisie z Rosją,  odniosłem wrażenie jakby wszyscy zapomnieli o beznadziejnym meczu z Grecją i już szykowali się na mecz z Niemcami. Im bliżej meczu z Czechami tym bardziej licytowano ile to z nimi wygramy i jak to razem z Rosją przejdziemy do ćwierćfinału. Balonik się pompował, piłkarze zapewniali, jacy to są pewni siebie, Smuda ogłaszał, że już przeszli do historii a większość ludzi planowała jak to będą świętować pewny  awans. Niestety, jeśli odpadnięcie Rosji można traktować, jako niespodziankę to porażkę Polski można było przewidzieć.

Pierwszy mecz z Grecją oglądałem na stadionie i nie ma co się o nim za dużo rozpisywać, bo wszystko już zostało powiedziane, dno. Z Rosją spodziewano się masakry (ja też), a skończyło się remisem. W moim odczuciu szczęśliwym, ponieważ mecz przypominał pojedynek bokserski, w którym walczący wymieniają cios za cios i w każdym momencie może paść nokautujące uderzenie. Rosja zagrała football wygodny dla Polaków, otworzyli się, zostawili dużo przestrzeni, dali miejsce na kontry. Wiadomo było, że Czesi tak nie zagrają, lecz bardziej jak Grecja, pierwszy powód. Polacy byli pod presją i występowali w roli faworyta, stres naszą reprezentację paraliżuje a swobodnie się czują gdy są stawiani na przegranej pozycji, jak z Rosją, drugi powód. Wypowiedzi o pewności siebie, Smuda przechodzący do historii, dzielenie skóry na niedźwiedziu i świętowanie wygranej przed meczem, niemal jak przed Mundialem 2002, trzeci powód. To nie mogło się udać. Jestem z natury optymistą, ale optymizm trzeba budować na racjonalnych fundamentach, w tym przypadku nie było na czym.

Pomimo tego usiadłem o 20.45 przed telewizorem, w koszulce reprezentacji Polski, z nikłą nadzieją, że się mylę. Stawiałem na remis i odpadnięcie z klasą, ale pomimo racjonalnej oceny ciężko zostać obojętnym i nadzieja w sercu się tliła. Niestety, po tym jak Polacy wystrzelali się w pierwszych 30 minutach, przyszła druga połowa, paraliż naszych reprezentantów, bramka Czechów i pa pa Polacy. Było gorzej niż przypuszczałem. Zmiany nic nie dały, nie było sił, chęci walki, taktyki, nic nie było…

Dziś zaczęło się pranie brudów. Błaszczykowski skarży się na Latę, Lato odpowiada w swoim niewyszukanym stylu, dziennikarze zastanawiają się kto będzie następcą Smudy. Zaczyna się Polskie piekiełko, a ja bym chciał by znalazł się ktoś z jajami i zabrał się za uporządkowanie Polskiej piłki. Sposób widzę na to jeden, rozwiązanie PZPN, wywalenie na zbity pysk wszystkich, którzy pełnili tam stanowiska kierownicze i zbudowanie  nowych struktur, z nowymi ludźmi, którzy są po za wszelkimi układami i układzikami. UEFA i FIFA nas zawieszą, trudno, do Mistrzostw Świata w Brazylii z taką grą i tak się nie zakwalifikujemy, a będziemy mieli dwa lata na uzdrowienie sytuacji. Polska piłka jest poważnie chora, chora od środka i budowanie Orlików, otwieranie szkółek Barcelony nic nie pomoże jeśli nie będzie sprawnie funkcjonującego, opartego o przejrzyste zasady Związku. Piłka to w obecnych czasach przemysł i tak samo powinna być zarządzana, jak przedsiębiorstwo, korporacja, której celem jest wyprodukowanie dobrych piłkarzy, klubów, reprezentacji. Jeśli ktoś uważa, że PZPN jest w stanie zreformować się sam jest w błędzie, potrzeba radykalnych i zdecydowanych kroków.

Szkoda w tym wszystkim piłkarzy, bo widać, że podczas meczów EURO starali się jak mogli i to oni najbardziej ucierpią po ewentualnym zawieszeniu, ale jeśli chcemy dożyć sukcesów Polskiej Reprezentacji na miarę tych z 1974 roku to jest to cena, którą warto i trzeba zapłacić.

By nie było tak pogrzebowo, to pochwalić muszę organizację meczu Polska – Grecja, która w moim odczuciu była na piątkę z plusem. Wejście na stadion sprawne, kontrola na bramkach szybka i w miarę dokładna, wyjście i powrót do domu bez problemów. Jeśli podobnie jest na innych stadionach to super.

Dla wszystkich super optymistów…

Którzy po dzisiejszym meczu uważają, że reprezentacja jest dobrze przygotowana na Euro.

Materiał do analizy:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_mecz%C3%B3w_reprezentacji_Andory_w_pi%C5%82ce_no%C5%BCnej#2010

Wnioski wyciągnijcie sami.

Ps. Bramka Lewandowskiego – stadiony świata.