Liga Mistrzów

Pokora, mistrzu!

 

 

No i po finale. Bayern powinien to wygrać ale, jak to w piłce (i życiu) bywa, nie zawsze zwycięża lepszy. Pretensje mogą mieć piłkarze z Bawarii tylko do siebie. Jak się przeważa cały mecz, strzela się bramkę na 7 minut przed końcem, ma się karnego w dogrywce, to taki mecz trzeba wygrać. Osobiście cieszę się, że wygrała Chelsea. Z trzech powodów:

- fajnie, że Terry, Lampard, Cech i Drogba (choć zazwyczaj mnie irytuje, to wczoraj zagrał bardzo dobry mecz, strzelił gola, walczył na całym boisku, wykorzystał decydującego karnego) wygrali Puchar Mistrzów. Nie wiadomo jak w następnych latach będzie grała Chelsea, ale wydaje mi się, że mogła być to ostatnia okazja, dla tych piłkarzy, by zdobyć to trofeum

- fanie, że Di Matteo poradził sobie jako trener. Można spekulować ile w tym zasługi André Villas-Boasa, ale to Włoch poskładał drużynę do kupy i poprowadził ją do kolejnej wygranej (wcześniej zdobył puchar Anglii). Ciekawe, co zrobi teraz Roman Abramovic? Ja osobiście dałbym szanse Di Matteo. Eksperyment z Guardionlą się udał to, czemu nie spróbować? Zawsze może go zwolnić później.

- dobrze, że Bayern dostał lekcję pokory. Myśleli, że po wygranej w półfinale z Realem, grając u siebie ze słabą Chelsea, mają wygraną w kieszeni. Dobrze podsumował to Sergio Ramos, pisząc na Twitterze do Manuela Neuera – „Zawsze pokora, mistrzu…!!” (http://www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=39487). Dla Bawarczyków sezon jest kompletnie stracony, przegrali wszystko, ale znając ich wyciągną z tego wnioski i wrócą mocniejsi. Ciekawe, co zrobią z Robbenem? Na pewno powinni zabronić mu strzelać karne.

Ponoć Sebastian Boenisch chce by piłkarze reprezentacji Polski na boisku porozumiewali się po angielsku. Ciekawe, co na to trener? On nawet z Polskim sobie kiepsko radzi.